benc.......
02 sierpnia 2007, 23:22:51
Fantazjowanie... , Myśli codzienne
Szacio na emigracji… Rozpoczynam tą notke podkradając nieco tytuł z bloga pewnej osoby. Nie bez powodu! Biedny człowiek chcący być Drowem ale jak mus to mus i bieżący stan rzeczy wytrzymujący, został wydalony do odległych krain, zapomnianych i dzikich. W starożytnej mowie zwanych Małopolskiem. Pomieszkuje z jednym ze swoich rodzicieli w tym wypadku płci męskiej, na granicy tejże krainy z ojczyzną Śląskiem. Pomieszkiwanie to polega tylko na higienicznych zabiegach oraz spaniu, chyba na szczęście bo mniejszej wiochy to chyba nie ma. W czasie nie spędzanym na spaniu i „się myciu” biedny Szacio przebywa potwornie się nudząc w wiosce (wielkości kapke mniejszej jak ojczysty gród) leżącej przy głównym trakcie z północnych ziem do wspomnianego na początku zapiździówka (które jest zajebiście wielkie ale dramatyzm musi być). Wracając do głównego wątku – Szacio sobie biedny siedzi, nic nie robi bo co ma robić w obcym mieście, oprócz łażenia bez celu po sklepach? Ano nudzić się. Na szczęście nasz bohater dzięki swojemu wysokiemu ajkju wydedukował by znaleźć jaką tawerne w której by mógł zaznać wszystkich doczesnych uciech ciała i duszy. Po mozolnych poszukiwaniach, przeszukaniu wszystkich ulic, uliczek, rynsztoków, nawet ogródków mieszkańców i w jednym wypadku dachu(…) znalazł to czego szukał. Jedyna w wiosce gospoda mieściła się w najniżej położonej części grodu. Stojąc przed nią znękany podróżnik mógł odczytać widniejący nad drzwiami szyld i napisaną na nim wielkimi literami nazwę przybytku. – EON COMPUTERS – wiele znacząca nazwa, oczywiście tylko dla osób znających starą mowe dalekich zachodnich ziem (nazwa na szyldzie dla efektu tylko) i oczywiście Szacio tą mowe zna. W środku znalazł to czego szukał i jak się później okazało nawet więcej. I tak, dzięki tawernie czas spędzany w tej mieścinie umilił się dość znacznie ale nie wystarczająco (przynajmniej nie na tyle by zmienić ton wymowy na mniej dramatyczny).
Szedł ciemną ulicą przeskakując z cienia do cienia. W ręku trzymał doskonałej jakości, idealnie wywarzony nóż. Skradał się tak by on pierwszy dostrzegł przeciwników podobnie jak on czających się w cieniach. Jednak on był zawodowcem, był niemal jednością z cieniami go otaczającymi. Spostrzegł swą ostatnią jusz ofiarę. Resztę zabił kilka chwil wcześniej. Skradał się nie wywołując żadnego dźwięku tuż za nic nie spodziewającym się człowiekiem, chował się w jego cieniu. Osobnik odpowiadając na gęsią skórką jaką niewątpliwie wywołała jego intuicja i poczucie zagrożenia w środku nocy obrócił się. Nic nie dostrzegł, tylko iluzja wywołana grą światła i cienia w kącie oka, nic więcej. Gdy obrócił się spowrotem, przed jego oczami znalazły się inne, mroczne, czarne jak otaczająca noc, oczy cichego zabójcy. Nie wiedział tylko, że dokładnie w tym momencie umierał. Doskonały nóż wbił się głęboko w szyję człowieka, aż po rękojeść, przecinając kręgosłup i wystając kawałek z tyłu karku. Ale ten człowiek tego nie wiedział, widział tylko oczy doskonałego mordercy, czarne, jak wszystko dookoła. Nie żył. Ciemna postać położyła podtrzymywanego przez się człowieka na ziemie, przy czym wyciągając swój piękny oręż z ciała mężczyzny. Wytarł jeszcze ostrze o odzież nieboszczyka i schował go do pochwy przy pasie. Ruszył w dół ulicy, nie chowając się - nie miał przed kim – z uśmiechem na twarzy, spoglądał na niebo, niebo czarne jak jego oczy.
Dobra koniec z tym czymś i zabieram się porządnie (i normalnie) do pisania tego tekstu. Więc znalazłem „kafejke internetowom” w której jest tanio, chociaż koszta idą na sklep ojca (cii!), więc mogę sobie posiedzieć na necie ile chce. Ale niestety nie da rady włączyć komunikatora żadnego i to niestety z powodu mojego pośpiesznego wyjścia z domu i nie-wylączenia konnekta. A konnekt nie jest takim cieniasem jak tlen i na chamca i za wszelką cenę wciska się na konta poszczególnych sieci, więc bon voiage (czy jakoś tak) rozmową na wygnaniu. Teraz warto napisać o wcześniej wspomnianym nieoczekiwanym plusie. W kafejce udostępniają konto Steama z kilkoma grami sieciowymi w tym Counter-Strike’a (kapke wyżej napisałem coś dziwnego. Dotyczy to własnie tej gry:D) wraz ze wszystkimi pochodnymi (modami). Dodatkowo jest grupa zapalonych graczy na miejscu więc można robić wręcz małe Lamparty. Dla ścisłości ta grupa składa się z dwóch mniejszych. Pierwsza z nich to ziomki w przedziale wieku 16-18 lat (mniej więcej) i druga 10-14. Bez komentarza co do drugiej ale no cóż ale gdy się gra w 10 osób dzięki temu…. Nawiązując jeszcze do tej drugiej grupy i osób w niej będących, byłem świadkiem dość ciekawej sceny odbywającej się za moimi plecami między dwoma chyba dziesięcio-latkami gdy pogrywałem dla odprężenia w FlatOut’a 2 a wyglądało to tak:
A: Ej kurwa co robisz debilu?!?
B: Spierdalaj to twoja wina.
A: Odjebało ci ty NOOBIE!
Z ust takiego dziecka to ostatnie słowo brzmiało tak komicznie, że nie zdołałem się powstrzymać i wybuchnąłem śmiechem na cały lokal. Nawet szefuncio w pokoju obok dziwnie na mnie spojrzał zaniepokojonym wzrokiem czy czasem nie dostałem jakiego ataku padaczki. Na szczęście szybko się pozbierałem do kupy.
Poza tym dużo myślałem czy nie zacząć czegoś bazgrać. Naprawdę ostatnio dostaje kupe pomysłów z nikąd, np. oglądając wiadomości. Jeszcze się opieram ale jeśli nudy się przeciągną a wena dalej będzie płynąć wartkim strumieniem to chwyce jakiego koguta z podwórka, wyrwę mu pióro z ogona, pomaczam w tuszu z pieczątek sklepowych i coś nasmaruje. Poza tym, że pisze to na laptoku ojca marki HP omnibook xe4100, leżąc na zajebiście twardym tapczanie i paradoksalnie, tak samo wygodnym jak twardym to chyba wszystko. Noi w sobote będę miał nową komóre – SE W950i. Ciekawe jak się spisze. Książki przeczytałem jusz ze cztery, dodatkowo zamówiłem w księgarni następne trzy i mam a aktualnie czytam Nocny Patrol. Plan jest taki: Nocny patrol, potem dzienny, Sługa Boży, Robin Hood i te trzy zamówione. Jak to będzie mało to księgarnie mam 2 w pobliżu i jeszcze pare różniastych ebooków. Może jeszcze później coś nabazgram, bo nic więcej mi do głowy na razie nie przychodzi. Sayonara.
Wcześniejsze wpisy >>>>>>>>>>